Jestem zawiedziona. Liczyłam, że chociaż wizyta u babci zmieni trochę atmosferę tych świąt. Niestety nie zmieniła niczego. Rodzina zawiodła. Zawsze wszyscy przyjeżdżali na wigilię do małego domku babci. Wtedy czuło się bezpiecznie i tak... świątecznie. No trudno.
Mam dziwne sny, które w jakiś sposób nawiązują do mojego życia. Ostrzeżenia; ,,Uwaga, zaraz wszystko zjebie się jeszcze bardziej". Jak to zabawnie brzmi.
Jak możliwe jest, że nie robiąc praktycznie nic złego, można stracić ludzi z twojego życia? Czuje się wykluczona. Jeszcze nie dawno ta sama osoba mówiła, że Pani K. nie widzi świata po za mną, a teraz kłamstwo zbliżyło wszystkich do siebie? Oczywiście nie mnie, bo przecież kto interesowałby się kimś takim jak ja? Przecież u mnie wszystko gra i tańczy. Jakie ja mam miłe życie w porównaniu z poszkodowanymi. Jak to możliwe, że ja NIGDY nie rozmawiałam z nikim szczerze o moich problemach? NIKT, nie ma bladego pojęcia o mnie. NIKT nie poznał prawdziwej mnie tak do końca. Wiecie co jest najbardziej ciekawe? Ta przykra samotność w gruncie rzeczy jest miłym odosobnieniem od innych. Nie mam takiej potrzeby, aby szczerze z kimś porozmawiać. Moje problemy są niczym.

z jakiego to flmu?
OdpowiedzUsuń