The end, koniec, finito. Zamykam ten rozdział. Nie ma "nas", teraz jestem tylko ja. Standardowo. Nie ma co tęsknić i płakać. Przecież i tak nigdy nie byłeś mój. Czas zawalczyć o moje marzenia, przyszłość. Ale nauczyłam się po raz kolejny ważnej rzeczy. "Ufaj tylko sobie, wszyscy inni Cię zawiodą". So sad.
Wczoraj było idealnie *.* Jeździłam z Karoliną i Alą dosłownie wszędzie. Najbardziej podobał mi się moment powrotu. Ciepło, słońce przebijające się przez soczyście zielone liście wysokich drzew, zawrotna prędkość rowerów, wiatr we włosach i szczęście w sercu. Wtedy pomyślałam sobie, że w takich chwilach kocham życie. Czułam się wolna i wiedziałam, że mogę wszystko. Brakowało mi tylko Ciebie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz