Tracę grunt pod stopami. Mam wrażenie, że zaraz spadnę w przepaść.
Wczoraj padało, po raz pierwszy od dłuższego czasu. Na to czekałam. Mam serdecznie dość bezustannych upałów.
Muszę być silna. Przecież to ostatni rok-bardzo ważny rok. Jeżeli dam radę wytrzymać presję, to może na koniec roku będę mogła być szczęśliwa. Tymczasem moja chora ambicja szepcze mi cichutko do ucha, że nie mogę się poddać. Za wszelką cenę, którą przyjdzie mi zapłacić. Może właśnie na tym polega mój problem? Nie potrafię akceptować swoich słabości.
Powoli zaczynam gubić się we własnym lęku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz