Jest 2.07 w nocy. Chce mi się płakać, ale łzy nie chcą dać mi ukojenia. Boję się, tak cholerni się boję. Nic jest jest jak dawniej, a ja nienawidzę zmian. Nie wiem, chyba gubię samą siebie. Zatracam się. Chyba najgorsze co może się stać.
Tak poza tym, wakacje wykańczają moje zdrowie fizyczne i psychiczne. To drugie w szczególności. Zasypiam , gdy mój organizm już nie wytrzymuje. Najgorsze jest, że przez cały czas tęsknię. Nie tylko w dzień. Gdy zachodzi słońce, jest ciemno, ja wracam do domu i myślę tylko o nim. Posrane uczucie. Mam go dość.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz