środa, 1 stycznia 2014

2014.

Ten rok będzie rokiem zmian. Mam całą masę rzeczy do zrobienia lub osiągnięcia. W tym roku wszystko się zmieni. Czy tego chcę czy nie. 
Sylwester można zaliczyć do udanych. Na końcu było trochę dziwnie, ale to szczegół. kto przejmowałby się co pomyśli osoba, która nie jest tak pijana jak ty? Tak, dobrze się trzymałam. Nie przesadziłam, więc czułam się dobrze. Ktoś spyta; w takim razie dlaczego nie jesteś po prostu zadowolona? Już udzielam odpowiedzi. Mam wyrzuty sumienia, które gryzą i palą od środka. Nawet nic nie zrobiłam. Po prostu mam wrażenie, że stoję na drodze do czyjegoś szczęścia. Ja jestem przeszkodą, którą ktoś nie może pokonać. Spokojnie, już nie długo to się zmieni.
Wraz z rozpoczęciem lutego, jadę do Krakowa. Już od dłuższego czasu panuję kolejne przekłucie. Niestety będzie się to wiązało z wyjęciem innego. 
Może przefarbuję włosy? Ciemny odcień na pewno by nikomu nie zaszkodził. 
W każdym razie będzie dużo zmian. 

Sukces 2013 roku? Nie zgubiłam siebie, lecz wprost przeciwnie. 
Znajduję siebie coraz bardziej.


niedziela, 29 grudnia 2013

Choroba.

Wczoraj odwiedziłam pogotowie. Kochana służba zdrowia- dobrze, że moja mama tego nie czyta... W każdym razie lekarz był bardzo miły. Tyko fakt, że kompletnie nie nadaje się do wykonywania tego zawodu, można przemilczeć. Zaraz jadę znowu. Tym razem podobno ma być ktoś bardziej kompetentny. 
Mam mnóstwo czasu na czytanie. Szkoda, że to i tak nie wystarczająco. Wczorajsze spotkanie kółka różańcowego było miłe. Obecność pewnego pana wszystko popsuła. Może chociaż trochę go poturbowałam. Nie można bawić się uczuciami innych. Miał pecha, że obecność alkoholu we krwi i łzy bliskiej mi dziewczyny, wywołały takową reakcję. Przepraszam. 

Takie kochane:
,,Nie uciekaj, proszę.
Potrzebuję rozmowy z Tobą".


środa, 25 grudnia 2013

Dead inside.

Właśnie uświadomiłam sobie, że chciałabym umrzeć w zimę. 
W piękną, białą zimę.
Kiedy wszyscy będą pogrążeni w nostalgii w swoich ciepłych domach. Siedząc przy kominku, myśląc o wszystkim.
Tylko nie o śmierci.
Chciałabym, żeby przed tym jak moje serce zabije ostatni, najsłabszy raz, przeżyć jedną z najpiękniejszych chwil w życiu. 
Chciałabym poczuć się wolna. 
Umrzeć w pełni sił, z przekonaniem, że cały świat należy tylko do mnie.
Szczęśliwa, wolna, idealna.


Jestem zawiedziona.

Jestem zawiedziona. Liczyłam, że chociaż wizyta u babci zmieni trochę atmosferę tych świąt. Niestety nie zmieniła niczego. Rodzina zawiodła. Zawsze wszyscy przyjeżdżali na wigilię do małego domku babci. Wtedy czuło się bezpiecznie i tak... świątecznie. No trudno.
Mam dziwne sny, które w jakiś sposób nawiązują do mojego życia. Ostrzeżenia; ,,Uwaga, zaraz wszystko zjebie się jeszcze bardziej". Jak to zabawnie brzmi. 
Jak możliwe jest, że nie robiąc praktycznie nic złego, można stracić ludzi z twojego życia? Czuje się wykluczona. Jeszcze nie dawno ta sama osoba mówiła, że Pani K. nie widzi świata po za mną, a teraz kłamstwo zbliżyło wszystkich do siebie? Oczywiście nie mnie, bo przecież kto interesowałby się kimś takim jak ja? Przecież u mnie wszystko gra i tańczy. Jakie ja mam miłe życie w porównaniu z poszkodowanymi. Jak to możliwe, że ja NIGDY nie rozmawiałam z nikim szczerze o moich problemach? NIKT, nie ma bladego pojęcia o mnie. NIKT nie poznał prawdziwej mnie tak do końca. Wiecie co jest najbardziej ciekawe? Ta przykra samotność w gruncie rzeczy jest miłym odosobnieniem od innych. Nie mam takiej potrzeby, aby szczerze z kimś porozmawiać. Moje problemy są niczym.



 

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Młodzież.

Moi rówieśnicy są zabawni. Każdy uważa, że jest wyjątkowy, może wszystko, może traktować innych z wyższością. Bardzo proszę. Tylko dlaczego po drodze w tym wszystkim większość z nich zgubiła rozum i zdolność myślenia? Owszem, dojrzewanie jest trudne i każdy się musiał męczyć. Wszyscy są tacy pokrzywdzeni przez los, ech...
Depresja, depresja, depresja. Szalone koło. Większość z nich uważa, że ma problemy ze sobą. Tacy biedni. Czy tak wygląda człowiek z depresją? Czy może to tylko dziewczynka, która udaje pokrzywdzoną? Nie raz było mi ciężko, ale nie próbowałam wystawiać sobie diagnozy. Jeżeli uważasz, że masz problem, to idź do specjalisty. Chyba przejrzałam na oczy.